Fundatorzy
![]() |
Profesor Jan Zieliński
Znakomity ginekolog onkolog wybitnie uzdolniony klinicysta, chirurg który dzięki swojej wiedzy i niesamowitej intuicji uratował wiele kobiet walczących z rakiem. Wspierał swoje pacjentki do końca, każdą przegraną walkę z chorobą odczuwał jako osobistą klęskę, każde wygrane życie stanowiło dla Niego powód do dumy. Latami wspierał swoje pacjentki, pamiętał, że chora jest matką ,siostrą, żoną, pracownikiem. Uczył że lekarz ginekolog leczy pacjentkę a nie chorobę, był wraz z innymi onkologami propagatorem idei głoszącej, że kobieta jest całością- należy zwrócić uwagę na to aby w czasie choroby i po walce z nowotworem zapewnić Jej opiekę psychologa i rehabilitanta.
Był wieloletnim kierownikiem Kliniki Ginekologii Onkologicznej w Instytucie Onkologii w Warszawie, założycielem i prezesem Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej, wiceprezesem Europejskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej a co najważniejsze Nauczycielem wielu pokoleń ginekologów.
Od wczesnych lat 90 XX wieku jako prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej organizował wyjazdy do małych miejscowości, wsi i gmin , gdzie On i grono Jego współpracowników mówiło o profilaktyce raka narządów płciowych. Wspaniałe, tryskające humorem a równocześnie pełne mądrości wykłady Profesora na pewno zapamiętało wiele kobiet uczestniczących w spotkaniach być może niektóre z nich zrozumiały przesłanie wynikające z pogadanki, iż należy kontrolować swoje zdrowie i przynajmniej raz w roku zgłosić się do ginekologa na badanie profilaktyczne. To może uchronić przed ciężką i niestety śmiertelną w zaawansowanym stadium chorobą.
Ponad 10 lat temu na VII konferencji PTGO poświęconej profilaktyce raka szyjki macicy w Wielkopolsce niedaleko miejscowości Wieleń znalazł wyspę z różowymi konwaliami. Natychmiast zareagował na stwierdzenie Elżbiety Więckowskiej, jego wieloletniej asystentki i wcześniej pacjentki "Różowa konwalia- przecież na zewnątrz nie widać że jest inna niż białe konwalie, to tak jak kobieta z rakiem szyjki –trudno zauważyć że jest chora, „inna” bo podstępnego raka szyjki macicy można stwierdzić dopiero dzięki cytologii". A w Polsce codziennie z powodu tej choroby umiera 5 kobiet - przecież mogłyby żyć !!!!! Dlaczego Polki nie chcą korzystać z takiej prostej , niebolesnej metody profilaktyki jaką jest cytologia ?
Różowa Konwalia stała się symbolem programu edukacyjnego w zakresie profilaktyki nowotworów kobiecych, który kilka lat funkcjonował w ramach działalności Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej. Profesor Jan Zieliński mimo ciężkiej, niestety nieuleczalnej choroby, wytrwale i uparcie uczestniczył w wielu spotkaniach, akcjach, uczył nie tylko społeczeństwo ale i personel medyczny jak propagować wiedzę o zapobieganiu nowotworom. Zapewne nikt oprócz najbliższych nie wiedział, że nawołuje do wykonywania badań cytologicznych, odwiedzenia gabinetu ginekologicznego, człowiek sam walczący z nowotworem i świadomością, że zostało Mu jeszcze tyle rzeczy do zrobienia, nie ma czasu, może jeszcze zdąży przed rakiem i to nie tylko On ale i Jego pacjentki.
Statut Fundacji, jej cele i założenia zostały stworzone przez Profesora w ciągu ostatnich 6 miesięcy Jego życia, akt fundacyjny podpisano w kwietniu 2009 r.
Odszedł na wieczny dyżur lekarski 24 maja 2009 r.,- Fundację Różowa Konwalia zarejestrowano w Dzień Matki 26 maja. Wszyscy Uczniowie i Przyjaciele Profesora traktują realizacje celów Fundacji jako wypełnienie Jego ostatniej woli. Jak stwierdziła nad trumną dr Hanna Tchórzewska w imieniu tych którzy mieli zaszczyt być współpracownikami Naszego Mistrza i Nauczyciela „Zapewniam Pana Panie Profesorze, że to czego Pan nas nauczył – szacunku dla prostego człowieka, reagowania na jego potrzeby i emocje – nie zostanie zmarnowane„
![]() |
Elżbieta Więckowska
Wieloletnia asystentka prof. Jana Zielińskiego.
Aktywnie uczestniczyła w tworzeniu Polskiego Towarzystwa Ginekologii Onkologicznej.
Organizatorka wszystkich spotkań i konferencji PTGO.
W 2004 r. powołana na stanowisko Koordynatora Programu Różowa Konwalia.
"Gdy emocje już opadną
Jak po wielkiej bitwie kurz
Gdy nie można mocą żadną
Wykrzyczanych cofnąć słów
Czy w milczeniu białych haniebnych flag
Zejść z barykady
Czy podobnym być do skały
Posypując solą ból
Jak posąg pychy samotnie stać
Gdy ktoś kto mi jest światełkiem
Gaśnie nagle w biały dzień
Gdy na drodze za zakrętem
Przeznaczenie spotka mnie
Czy w bezsilnej złości łykając żal
Dać się powalić
Czy się każdą chwilą bawić
Aż do końca wierząc że
Los inny mi pisany jest"
(fragment piosenki zespołu Pefrect "Niepokonani")
Piosenka ta towarzyszyła Elżbiecie Więckowskiej w walce o własne zdrowie, były to wczesne lata '80 XX wieku. Te same słowa znanazła w ostatnim, przed śmiercią liście od swojego Lekarza i Przyjaciela - prof. Jana Zielińskiego. Słowa te potraktowała jako testament Profesora, wskazówkę na dalsze życie.


